|
BLOG
04 marca 2010, 13:27
Atrakcje Wrocławia
Ostatnio miałem okazję trochę sobie popodróżować. Byłem w dwóch większych miastach, z których jedno było w starożytności stolicą wielkiego imperium, a drugie stolicą cesarstwa środkowoeurpejskiego. Mogę dodać jeszcze trzecie wielkie miasto, w którym wyrzucono przez okno radnych (rajców).
Takie podróże pozwalają dostrzec skalę, jaką należy mierzyć atrakcyjność danych miejsc. Wszystkie trzy miasta, liczące sobie ponad milion mieszkańców, są na tyle atrakcyjne, że można do nich wracać wiele razy. Równie atrakcyjne może być jednak dawne ultrahusyckie miasteczko, alpejska mieścinka lub toskańska wioska. Każde z tych miejsc musi mieć w sobie to coś, do czego chce się wracać. Czy Wrocław ma w sobie to coś? Wydaje się, że tak, bo znam wiele osób, które nie mieszkają we Wrocławiu, ale lubią tu wracać. Może pomyślimy: pewnie to katedra, Ostrów Tumski, Hala Stu-Ludowa, Rynek. Guzik. Gdy pokazywałem tym ludziom miasto, jedni pytali się, gdzie miał swój gabinet Mock, inni chcieli wiedzieć, gdzie jest Bar (ten słynny z reality show), inni dopytują się, gdzie są krasnale, kiedy odbywa się słynna giełda i jak dojść do Mleczarni. Jedynym obiektem, przyciągającym niezmiennie uwagę masowego turysty jest Panorama Racławicka oraz, ostatnio, Awkapark. Niech więc wolno mi będzie stwierdzić, że atrakcyjność Wrocławia to sprawa zupełnie nowa. Jeszcze 25 lat temu miasto to było szare, brudne, a niektórych miejsc, jak śpiewał Janerka, trzeba się było strzec. Wydaje mi się, że Wrocław stał się atrakcyjny jako miasto prowincjonalne, nie mające ambicji do bycia metropolią, ale przyciągające studentów (nie tylko z Dolnego Śląska) i młodych ludzi (na festiwale etc.) oraz inwenstorów. Zabytki klasy 0 nie wyrosną nam nagle spod ziemi, więc trzeba chyba się tego kierunku trzymać. Miasto akademickie powinno oferować jednak o wiele więcej możliwości aktywnego spędzania czasu, niż na kilku basenach, w jednym akwaparku, paru kręgielniach i jednym skejtparku. Wrocław jest stolicą. Stolicą prowincji. Siłą jego przyciągania w przyszłości będzie chyba liczba atrakcji, które uda się stworzyć. Adamoss D. Gler
KOMENTARZE
1. 05 marca 2010, 20:25 Pamiętam, że prof. prof. Waszkiewicz i Galar formułując pierwszą po powstaniu samorządu wojewódzkiego strategię rozwoju Dolnego Śląska sugerowali, że nasz region musi być właśnie taką "atrakcyjną prowincją". Co do Wrocławia - może jest trochę tak, że "cudze chwalicie swego nie znacie". Dwa przykłady: 1. W ostatnie wakacje rozmawiałem nad morzem z małżeństwem z Kielc. Gdy usłyszeli, że jestem z Wrocławia od razu stwierdzili, że tam się musi super mieszkać. Zapytali też, z czym mi kojarzą Kielce. Odpowiedziałem, że z Liroyem i P. Gosiewskim :-) Byli bardzo rozczarowani, że nie z Piaskiem. 2. Podczas ostatniej kampanii wyborczej do samorządów jeden z kandydatów na burmistrzów reklamował się, że uczyni z tego miasta "drugi Wrocław". Przy okazji Mocka - polecam ostatni kwartalnik Pamięć i Przyszłość z wywiadem z M. Krajewskim nt. Wrocławia właśnie. DODAJ KOMENTARZ
|
AUTOR
Jestem komendantem Twierdzy Otwartej
http://twierdzaotwarta.blogspot.com/
ARCHIWUM BLOGA
KOMENTOWANE
CZYTANE
Prawko w cztery dni (10) KOMENTOWANE
CZYTANE
|
![]() |